Dziś jest: Poniedziałek, 18 marca 2019, godzina 21:19
zaloguj się :


Odpowiedź

Temat: opowiadanko

Yogoort
Wiadomość [#1]: 24.04.2012 o 23:05

Konto skasowane





trochę tutaj dawno nic nowego się pojawiło więc postanowiłem wrzucić bardzo krótkie opowiadanko które napisałem na potrzeby konkursu gdzie celem był klucz do bety D3 i .....udało się ;)) Tak więc idąc na fali dzisiejszego bohatera dnia, życze miłego czytania:

----------T A Ń C Z Ą C Y Z D U C H A M I ----------

NARODZINY
Nocy tej, jedyny znany nam świat został rozdarty przez wielkiego Świetlistego. Nie każdy mógł dostrzec prawdziwe oblicze zmian które było związane ze zniszczeniem Kamienia Świata lecz ja zobaczyłem prawdziwą naturę tych wydarzeń, ja Wielki Szaman Ludu Toczących się Kamieni widziałem ducha umierającego świata. W tej samej chwili gdy ze szczytu góry Arreat przeszła fala rozrywająca duchowy świat na strzępy, narodziło się dziecię, które niczym soczewka skupiło w sobie moment zmian – przyszedł na świat największy szaman Sanktuarium. Gdy odnalazłem je kilka dni później leżało tuż obok gnijącego już trupa matki, która zmarła w połogu, lecz dziecię nie było samo – o nie. Były przy nim trzy ogromne, dzikie psy które go strzegły, lecz to nie wszystko, bo zobaczyłem również dusze jego matki która nie mogła się uwolnić z pod jego wpływu i była jego pierwszym martwym towarzyszem i opiekunką. Jego moc w tych dniach była jeszcze słabsza od mojej nakazałem duszy jego matki odejść, nie udało mi się natomiast z psami które czując, że nie chce mu zrobić krzywdy pozwoliły go zabrać lecz cały czas trzymały się tuż obok. Od tego dnia stałem się jego opiekunem i nauczycielem w świecie żywych.
PEŁZANIE
Dziecię rosło normalnie i na pierwszy rzut oka wyglądało jak wiele innych w naszej osadzie, jednak ciągle strzegące go psy oraz potężna aura mocy odstraszała od niego nie tylko dzieci ale również dorosłych mieszkańców. Jemu to nie przeszkadzało widział przecież i rozumiał dużo więcej niż ktokolwiek inny. Miał przecież na swe wezwanie całe zastępy duchów z którymi mógł rozmawiać, bawić się z nimi i uczyć od nich. Gdy miał 6 lat zdechły jego psy ale już wtedy był na tyle potężny że nie pozwolił im odejść – wezwał ich dusze i wcisnął w martwe ciała by od tej pory towarzyszyły mu jako ożywione truchła. Chciałem pokazać mu jak właściwie kroczyć ścieżką szamana Umbaru, w jaki sposób wykorzystywać wiedzę naszych przodków i naszą łączność z nimi. Pokazałem mu również jak natura może być dla nas przychylna - uczyłem go łapać i więzić trujące pająki którymi mógł ciskać we wrogów, mieszać odpowiednie zioła aby tworzyć gryzące kwasowe chmury, pokazałem mu jak wykonać płonące czaszki którymi mógł ciskać we wrogów oraz jak przyzywać i opanować dzikie armie fetyszów. Lecz jego prawdziwą siłą była moc panowania nad umysłami ludzi i duchami zmarłych. Lata upływały, jego moc rosła niewyobrażalnie i mimo iż był jeszcze dzieckiem to już teraz nie miał sobie równych w kroczeniu ścieżkami Bezkształtnej Krainy.
PIERWSZE KROKI
Pięć lat temu nasz Lud Toczących się Kamieni został wezwany odwiecznym rytualnym prawem do walki z inną wioską – Ludem Żelaznej Dziewicy. Rytualne walki odbywają się w pewien zaplanowany sposób – nie napadamy na siebie z zaskoczenia, nie bierzemy jeńców, nie wybijamy wszystkich do nogi – co kilka lat wystawiamy naprzeciw siebie pewną grupę wojowników którzy walczą ze sobą aż jedna ze stron się nie podda, wtedy zwycięskie plemię może zabrać dowolne zapasy przegranych oraz wykonać rytualne ofiary. Nasze Ludy zebrały się w Świętym miejscu walk jak tradycja karze o świcie, było to miejsce na którym Ludy Umbaru grzebały swoich przodków od setek lat a kojąca obecność duchów uświęcała rytualne boje. Oczyszczona z dżungli ogromna polana otoczona była Ludem Toczących się Kamieni oraz Ludem Żelaznej Dziewicy, po środku stali pokryci wojennymi znakami wybrani wojownicy obu plemion. Jako Wielki Szaman mojego Ludu przed walką złożyłem modły do Mbwiru Eikura za powodzenie naszych wojowników , to samo uczyniła Wielka Szamanka naszych adwersarzy. Zakres walki zawsze zależał od samych wojowników – mogli walczyć aż do śmierci przeciwnika, mogli darować życie i pozwolić zabrać rannego … ale nie tym razem. Ledwie dało się słyszeć pierwszy szczęk broni przed tłum walczących oraz obserwujących walkę wyszedł w asyście swoich gnijących psów młody szaman. Poczułem oddech Bezkształtnej Krainy gdy na ustach Dziecięcia zagościł uśmiech a w jednym momencie przez fale walczących przebiegł dreszcz, wszyscy zamarli w pół kroku, uniesione miecze zastygły przed uderzeniem, dłonie z tarczami nie podniosły się. Z następnym uderzeniem serca w wojowników Ludu Żelaznej Dziewicy jakby wstąpiły demony, rzucili się bezmyślnie na siebie, każdy na każdego, bez namiętnie brat zabijał brata, nie liczyło się kogo, byleby zadać śmierć, bez litości. Chlustały fontanny krwi, plac przyozdobiły niczym dojrzałe owoce odcięte głowy i kończyny walczących. Na jedno skinienie do walki skoczyły również jego gnijące psy. Ich ogromne cielska powalały walczących, rozrywały gardła, wyszarpywały kończyny ze stawów. Wojownicy mojego Ludu nadal stali jak sparaliżowani gdy nagle od strony widzów Żelaznej Dziewicy poleciał w stronę mojego Ludu grad zatrutych strzałek i rzucili się ludzie z mieczami, maczugami i sztyletami – byliśmy atakowani przez cały Lud Żelaznej Dziewicy! Wtedy to zobaczyłem – każdy z atakujących nie miał duszy – to były puste marionetki wypełnione demonim ogniem! Po rozbiciu Kamienia Świata świat duchów został poszarpany i jego moc stała się kapryśna – dlatego nie dane mi było zobaczyć prawdy wcześniej, lecz On widział prawdę i dlatego na początek chciał powstrzymać najgroźniejszych czyli wojowników Ludu Żelaznej Dziewicy. Nasi wojownicy wreszcie zostali uwolnieni z pod jego wpływu i rzucili się na pomoc naszemu Ludowi, ja natomiast stanąłem ramię w ramię z moim uczniem i zacząłem przyzywać duchy naszych przodków. Na jedno jego pstryknięcie palców zgniłe psy eksplodowały rozrywając znajdujących się wokół nich wojowników na strzępy ale wtedy szaman ścisnął dłoń w pięść i szczątki tych bestii zaczęły się sklejać z powrotem przywracając psy po raz kolejny do życia by po chwili znów je wysadzić. Szukałem wzrokiem wrogiej Szamanki lecz nigdzie nie mogłem dostrzec ani jej ani nawet fali wrogiej mocy od niej płynącej, dodam tylko, ze do dzisiaj nie wiem co się z nią stało. Walka była bardzo zaciekła lecz widziałem coraz więcej nowych duchów mojego Ludu odchodzących do Bezkształtnej Krainy. Nowe demony natomiast przybywały dziesiątkami mimo że razem z Dziecięciem paliliśmy je ogniem, kwasem, a wzywani naszą woli umarli rozrywali je na strzępy - to jednak było za mało. Musieliśmy uciekać, wiedzieliśmy o tym obaj, to nie był dzień w którym mieliśmy wkroczyć na stałe na ścieżki Bezkształtnej Krainy. Mój uczeń wezwał dusze niedawno poległych ludzi z naszego plemienia aby po raz ostatni udzieli nam pomocy – dusze po wejściu w swoje zmasakrowane ciała utworzyły ogromną ścianę oddzielając nas od nacierających demonów i mogliśmy umknąć. Tego dnia Lud Toczących się Kamieni przestał istnieć, niedobitki rozpierzchły się po dżungli Torajan i dołączyły do innych Ludów, natomiast ja z moim uczniem zaszyłem się głęboko z dala od wszystkich i przygotowywałem go dalej aż do dzisiejszych dni.
PEŁEN BIEG
Dzisiaj Panie sięgam swą wiarą poza Sanktuarium, poza zastępy Aniołów i Demonów, nawet poza wielkiego Anu, i choć wielu nazwie mnie bluźniercą wiem, że tam jesteś i wiesz że dzień zbudzenia wielkiego zła jest bliski. Wiem, że nie tylko Wielki Tyrael brał udział w wydarzeniach z przed 20 lat, wiem, że Ty też tam byłeś Panie, i chociaż w Twym świecie upłynęło jedynie 12 lat to czuję, że czekałeś na ten moment, Ty wiedziałeś, że wielkie zło znów uderzy w Sanktuarium. Dlatego właśnie przygotowywałem go dla Ciebie, nauczyłem go wszystkiego co wiem i oddaje Ci tego młodego lecz bardzo potężnego szamana, poznaj pełnię jego mocy i uczyń z niego właściwe narzędzie do walki z Diablo !

REKLAMA
Strona 1 z 1.
Idź do strony :

Odpowiedź

Skocz do :